Przedstawiam wam recepturę na różany cukrowy peeling z miodem i masłem shea. Dzięki dodatkowi masła shea i miodu peeling jest bardziej zwarty i łatwiejszy w aplikacji, niż taki z samym olejem. Nie ma potrzeby dodawania olejków eterycznych, peeling pięknie pachnie miodem i suszonymi płatkami róż.
Receptura na różany cukrowy peeling z miodem i masłem shea (do ciała), 83g:
- cukier trzcinowy (60,3%) – 50g
- masło shea (12%) – 10g
- olej – ja użyłam oleju śliwkowego (18,1%) – 15g
- 1 łyżeczka miodu (6%) – 5g
- 1,5 łyżki utartych/zmielonych suszonych płatków róż (3,6%) – 3g
Najpierw zagotuj wodę w czajniku i wyparz wszystkie przedmioty których będziesz używać – czyli: miseczkę/zlewkę, ze 2 łyżki, końcówkę miksera – jeśli będziesz używać (o tym dalej) i słoiczek na gotowy wyrób. Odstaw do wyschnięcia.
Na zdjęciu poniżej widać dokładnie ten sam peeling – te same proporcje i składniki. Różnicą jest to że peeling po lewej nie był ubijany/kręcony mikserem a peeling po prawej jest bardziej puszysty/kremowy bo był zmiksowany. W tym akurat przepisie, ja wolę wersję bez miksowania. Do puszystego, kremowego peelingu polecam zaś bardziej przepis na bławatkowy peeling z masłem shea (ale bez miodu). No ale wypróbuj oba drogi czytelniku i sam zadecyduj;)
Następnie odważ masło shea, olej i miód w wyparzonej suchej misce/zlewce. Przygotuj kąpiel wodną czyli – zagotuj wodę i wlej ją do innej, większej, plastikowej miski lub garnka. Wstaw do gorącej kąpieli miseczkę/zlewkę ze składnikami i mieszaj aż do całkowitego rozpuszczenia. Miód nie do końca się rozpuści – będzie widać ciemne oczka – ale tym się nie przejmuj.
W moździerzu utrzyj płatki róż, tak aby część była sproszkowana a reszta w mniejszych kawałkach. To uwolni nam zapach;)
Jeśli wybierasz kremową wersję peelingu to wstaw mieszankę na 15-20 minut do zamrażalnika, aż stężeje, następnie zmiksuj/ubij na krem.
Kremową (ubitą) bądź po prostu płynną (rozpuszczoną) mieszankę wymieszaj z cukrem trzcinowym. Przełóż do słoiczka i gotowe. W wersji bez miksowania konsystencja będzie bardziej zwarta po pewnym czasie, jak peeling dokładnie się schłodzi i chwilę postoi.
Tak jak wspomniałam już wcześniej, jeśli marzy Ci się peeling o delikatnej, kremowej konsystencji wypróbuj bławatkowy peeling z masłem shea. Jeśli zaś wolisz coś szybkiego, bez podgrzewania, mrożenia i miksowania to polecam na przykład nagietkowo miodowy scrub do ciała. Receptury na inne peelingi i scruby znajdziesz na moim blogu klikając w tag: scrub lub peeling poniżej posta.
Masło shea – ma działanie natłuszczające, nawilżające, dzięki niemu skóra jest gładka i miękka, chroni przed wiatrem i słońcem, przyspiesza gojenie ran, podrażnień czy poparzeń słonecznych, łagodzi, wygładza, uelastycznia, stymuluje krążenie krwi, ma działanie przeciwzapalne. Zawiera prowitaminę A, witaminę E oraz przeciwutleniacze. W zależności od kraju pochodzenia różni się kolorem (od białego po żółtawy), konsystencją (ogólnie dość miękkie masło) i zapachem. Odmiana Nilotica jest uważana za najbardziej smarowną, miękką, ale nie jest to regułą.
Olej z pestek śliwki – łatwo wnika w skórę, nie pozostawia tłustej warstwy, ma właściwości przeciw utleniające, nawilżające i ujędrniające. Do skóry dojrzałej, wrażliwej, suchej. Zapach migdałowo-marcepanowy. Podgrzewać tylko do 70 stopni!
Miód – posiada silne właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne, pomaga usunąć nadmiar sebum, zmiękcza i wygładza skórę.
